Roman Dmowski


Szukaj na stronie »
  Strona Główna »  Poezja o Romanie Dmowskim
Ze zbiorowej pracy „Pamięci Romana Dmowskiego” oraz „Roman Dmowski 1864 – 1939” - z 1939 roku.

POEZJA O ROMANIE DMOWSKIM

ARTUR CHOJECKI
Elegia na śmierć
ROMANA DMOWSKIEGO


A CÓŻ TO, PANIE ROMANIE,
CZYŻBY JUŻ POLSKA CI ZBRZYDŁA,
ŻE ORLE ROZPIĄWSZY SKRZYDŁA
ZERWAŁEŚ SIĘ NIESPODZIANIE
DO ZAŚWIATOWEGO LOTU,
Z KTÓREGO NIE MA POWROTU!
Z NIEZBADANEJ WOLI BOSKIEJ
RZUCIŁEŚ NAS, PANIE DMOWSKI,
JAK NAM TU BĘDZIE BEZ CIEBIE,
A TOBIE BEZ POLSKI W NIEBIE?


DAWNEJ POLSKI WIELKIE DUCHY,
KRÓL, KANCLERZE, HETMANY,
ORACZE, SZLACHTA, MIESZCZANY,
DODAJCIEŻ JEMU OTUCHY!
KAZIMIERZE, BOLESŁAWY,
PRZYJMIJCIE GO DO SWEJ SŁAWY,
MIĘDZY PIASTY, JAGIELLONY,
SAM KRÓL, CHOCIAŻ BEZ KORONY,
Z DUMĄ SZLACHETNĄ NA CZOLE
NIECH ZASIĄDZIE W WASZYM KOLE!

PATRZ Z KOŚCIUSZKĄ NA NAS Z NIEBA,
NA POLSKĘ OD TATR DO MORZA:
SZUMIĄ LASY, SZUMIĄ ZBOŻA,
RADUJE SIĘ POLSKA GLEBA,
NASZA ZIEMIA LEŚNA, POLNA,
ŻE JUŻ WOLNA, WOLNA, WOLNA!
OTO JUŻ ZAROSŁY BLIZNY,
POCIĘTEJ NIEGDYŚ OJCZYZNY,
W TWEJ TO DUSZY SIĘ POCZĘŁO
ZMARTWYCHWSTANIA WIELKIE DZIEŁO,
Z MYŚLI, MIŁOŚCI I CZYNU
NAJWIERNIEJSZY POLSKI SYNU!

CHOCIAŻ DZWON ŻAŁOBNY DZWONI,
GDZIEŻBYŚ TY ZAPOMNIAŁ O NIEJ?
NIE PIŁES LETEJSKIEJ WODY,
WSTĘPUJĄC W RAJSKIE OGRODY.
GDY CI WIĘC OJCZYZNA DROGA,
ORĘDUJ ZA NIĄ U BOGA,
SAM WIESZ, CZEGO NAM POTRZEBA, BACZŻE PILNIE NA NAS Z NIEBA!
A MY TUTAJ POZOSTALI,
STŁUMIWSZY SERC NASZYCH LAMENT,
ŚLUBUJEMY CZYNIĆ DALEJ,
CO NA KAŻE TWÓJ TESTAMENT.

JERZY PIETRKIEWICZ
DMOWSKI

Płaty śniegu w chłodnych oczach pejzażu,
Słabo wiatrom. Cisza jak zmęczenie.
Sława sypie się z spróchniałych cmentarzy
na modlących, co proszą o siłę.

Oto schylił się żałobnym cieniem
ponad Polską Żołnierz Bez Munduru.
Rozedrzyjcie najgłębszą mogiłę
i klepsydry rzucajcie w twarz murom,

Czarne echa niech uderzą w czoła,
niech kraj w zaspach głuchy i zziebnięty
łzy zapali w gotyckich kościołach
i zrozumie, że bólem jest święty.

Gdy zwaśnione ręce teraz blisko
nad mogiłą, gdzie Twoje nazwisko
przywalone boleści grudami -
pobłogosław i módl się za nami…

W księgach Twoich ujarzmione grzmoty
teraz będą wołały na szlakach.
Trzeba ze słów rozbijać namioty,
a wskazania rzucać, jak pochodnie.

Gdy się naród przejrzy w swoich znakach,
gdy jak pomnik stanie na mogile -
broń ukuje z żałobniałej troski
i obudzi Cię w dźwięczącej sile,
Romanie Dmowski!

KONSTANTY DOBRZYŃSKI
OSTATNI APEL

Biją dzwony, czarne dzwony,
naród w czerni zbladł i klęknął…
Biją dzwony, czarne dzwony,
czarne pieśni, czarne tony,
czarnym dzwonom serca pękną…

Unieście Go na rękach wysoko, wysoko
jak monstrancja nad tłumem niech świeci, niech płynie,
niech jeszcze raz swój naród obejmie w krąg wzrokiem,
jeszcze raz, już ostatni, w ostatniej godzinie…

I nieście Go ugorem, nieście ścieżką polną,
borami szumiącymi i pachnącą glebą…
Na trumnie Mu połóżcie ciche polskie niebo
i słońce, Jego słońce, promienne jak wolność.

Jak cicho… jak krtań dławi, jak rani ta cisza…
jak mogłeś tak okrutnie na ten cios pozwolić?
Romanie Dmowski, zostań… nie odchodź, to boli!
Romanie Dmowski! Wodzu! Nie odchodź! Czy słyszysz?!

Myśmy Ci w sercach naszych wznieśli chram świetlany,
wielkością Twą żyliśmy, jak codziennym chlebem…
A Tyś nam dzisiaj zadał tak straszliwą ranę,
a Ty nam dzisiaj zgonem zdjąłeś złońće z nieba…

Nieście trumnę polami, powoli… powoli…
w zapłakany firmanent rozwarty na oścież,
umieśćcie ją na tęczy, na gwiezdnym cokole,
niech świeci, jak drogowskaz do nieśmiertelności…
Wodzu! Apel ostatni. Stawają kolumny,
Twoje karne szeregi i kadry szturmowe.
Prężymy się na baczność, wznosząc harde głowy,
jak kazałeś…

Przeglądu dokonujesz z trumny.

Idą w ciszy kolumny, czwórkami zachodzą,
Biały Orzeł swe skrzydła do lotu rozwinął…
… tylko dzisiaj nam wybacz te łzy, które płyną…
i ten szloch, który piersi rozsadza nam…

Wodzu!…

FRANCISZEK KMIETOWICZ
PODZWONNE…

… i wicher zaszumiał od stepów Cecory,
łan zaszeleściał pszenny ode Płowiec,
halny zahuczał od Tatr: - Dmowski chory…
czyliż się rozwarł ponury grobowiec
i wczas Narodzin iszcząc wszerz Rok Nowy,
łamie nam losem drzewiec sztandarowy?
… a dąb dębowi podawał swój lament,
las lasom szlochał, z daleka, - od Łomży.
We dworze polskim Ostatni Sakrament…
Ksiądz i dwóch chłopów w lnianej białej komży…
czyż piszę tutaj jakąś idolatrię,
gdy powiem Polsce: „Konał Pater Patriae”…

Tam od Cecory leciał głos, od Wrześni,
tam od Kircholmu szły szepty, od Śląska…
… niech w księżycowej nocy mu się przyśni
biała, śnieżysta, zmartwychwstała - Polska!
… poraz ostatni… w purpurowej delii,
w żelaznej, zimnej, rycerskiej kolczudze,
przy kordzie! - wokół skrzydlaci Anieli…
… prosta płócienna koszula na słudze.
I gdy zabiły dzwony wczas na Jutrznię,
wyjęto z serca trzy skrwawione włócznie

Kraków, Warszawa, Poznań… i tu koniec.
Przecież on zawsze miał pyszałków za nic. -
A gdy od Księdza prałata gnał goniec,
zadrżała Polska u swoich trzech granic,
w błyskach, w piorunach, w gromach zawieruchy
stanęły przy Nim nasze Króle - Duchy.

Jako że zawsze korny był i dobry,
więc Go i teraz ta śmierć - nie uśmierca! -
bo Go wprowadzi na swój Wiec sam Chrobry
i Go podeprze ostrzem swego Szczerbca,
a imię Jego zostanie modlitwą,
z Bogurodzicą śpiewaną przed bitwą! -

Jak do Bałtyku płyną polskie rzeki,
jako po nocy zawsze jasno dnieje,
tak swe wyroki mają przyszłe wieki,
co nieodmiennie piszą nasze dzieje; -
i choćby są siejby, które plenią zamęt,
Polska ma jeden prawdziwy testament.

O Chryste! przez Cię czarna moc truchleje,
boś Pan Niebiosów i zwyciężasz słońcem;
po szarych drogach rozsiałeś nadzieję,
więc kres wędrówki - nie jest drogi końcem.
Jako był żywot i śmierć, Chryste Panie, -
tak przecież jeszcze jest i… Zmartwychwstanie!!!

Artur Chojecki (zm. 1951) - prof. językoznawstwa, poeta. Współpracował z „Rocznikiem Literackim”, „Przeglądem Katolickim”, „Myślą Narodową” (gdzie zamieszczał swoje utwory) i „Gazetą Warszawską” (prowadził „Kącik językowy”). W l. 1915 – 1916 objął katedrę psychologii Uniwersytetu Warszawskiego; później pracował m.in. na Uniwersytecie Lubelskim, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Autor licznych prac, w tym m.in. Język polski, jego poprawność i piękno (1946); Henryk Sienkiewicz – życie i dzieło. W 100. rocznicę urodzin. (1946) i zbioru poezji Owoce Bożego sadu (1948).

Konstanty Dobrzyński (1908 - ?) robotnik, poeta; zbliżony do Ruchu Narodowego i łódzkiego pisma „Orędownik”. Autor zbioru wierszy „Czarna poezja” (1936) i „Żagwie na wichrach” (1938).

Powrót do spisu dokumentów

© 2006; Wszelkie prawa zastrzeżone. | Kreacja: juda.webdesign