Roman Dmowski


Szukaj na stronie »
  Strona Główna »  Zygmunt Wasilewski - Roman Dmowski
Z książki „Na wschodnim posterunku” z 1919 roku.

ZYGMUNT WASILEWSKI
ROMANOWI DMOWSKIEMU
jego umysłowi, talentowi i zasłudze
w roku odzyskania Polski wolnej
i zjednoczonej
składa w hołdzie
AUTOR

ROMAN DMOWSKI


Twórca polityczny. - Poczucie narodu. - Realizm w polityce. - Siła inicjatywy. - Intuicja i praca. - Publicysta. - Stanowisko dziejowe. - Zmysł historyczny. - Znajomość świata i warunków.

Wiadomość o tym, że najsławniejszy uniwersytet w Cambridge ofiarował Romanowi Dmowskiemu doktorat prawa honoris causa, wywołała wielkie wrażenie w naszym społeczeństwie i kazała mu się zastanowić nad pytaniem, czy dostatecznie zna sama tego, którego obcy w tak zaszczytny sposób odznaczyli.

Przedstawiciel Polski cywilnej, tej, która znaczenie swoje w świecie udowodnić może głównie aktami myśli, czyniącej z narodu osobowość polityczną, zdolną do kierowania swymi krokami i obcowania z narodami cywilizowanymi, - nie może pretendować do odznaczenia szczytniejszego. Anglia uznała w Dmowskim twórcę myśli polskiej i ten tytuł zrównał go słusznie z mężami, zasłużonymi na polu nauk prawno politycznych. W społeczeństwie od losu uciśnionym, rozporządzającym skromną dozą chwały, jaką dać może życie publiczne, nie ma dostatecznego przestworu dla ludzi. Życie samo, w takich jak nasze warunkach, strychuje głowy dachem cieplarni zbyt niskiej i ciasnej. A do tego stanu faktycznego, płynącego z warunków zewnętrznych, przybywa jako wynik złego wychowania, osłabienie umysłów we względzie wyobraźni narodowej. Ludzie tracą poczucie miary narodowej i przywykają zadawalać się wielkościami partyjnymi. Partie porobiły się jak narody, które z sobą walczą lub porozumiewają się z sobą przez parlamentariuszy, traktując zawsze na sposób rzymski ludzi z obcych partii według zasady: „adversus hostes aeterna auctoritas esto”.

Dmowski wskutek tego rozważany bywa zwykle w kraju jako człowiek partii. Nie umiano już dalej nikogo awansować. Partia przedstawia się realnie; narodu zaś jako organizacji, tak realnie nie widać. Czy może mieć w ogóle ktoś wartość narodową? Dawniej bywali ludzie takiej miary, bo był naród, bo widzimy ten naród w historii, ale dziś?

Ja tak o tej sprawie sądzę. Partie ratują naszą upośledzoną wyobraźnię. Nie to, byśmy ludzi nie widzieli, ale nie wiemy, jak ich ustawić w stosunku do narodu, nie dość realnie bowiem narzuca się nam pojęcie narodu. Jest to niedomaganie psychicznie przejściowe. Ono przejdzie, gdy wejdziemy, jako naród w tryb działania samodzielniejszego i szerszego. Obecnie faktem jest, że spostrzec miarę swojego człowieka możemy wtedy, gdy nam obcy z zewnątrz ją wskażą.

Dmowski - człowiek partii! Trudno o sąd bardziej powierzchowny. Oczywiście człowiek polityczny musi być z jakieś partii - to jego rodowód, jego herb, jego punkt wyjścia, metoda i temperament. Ale treść życia, zakrój powołania, zasługa - wszystko, co Dmowski z siebie daje, nie partię ma za przedmiot i cel. Dla Dmowskiego specjalnie partia była zawsze tylko środkiem, narzędziem, rozwinięciem jego ręki. Dmowski często zapomina o istnieniu partii; zarzucano mu to nieraz; widział ją mniej realnie, niż cele dalsze. Nikt z leaderów partyjnych nie traktował bardziej po świecku swojej organizacji, jak Dmowski. Żadnego nabożeństwa, żadnej kapliczki, uświęcającej partię, jako instytucję samą w sobie.

A przy tym: partia i partia - są pewne różnice. Jeśli partia bierze za przedmiot sprawę narodową z założenia samego, to ona musi mieć w naturze coś odrębnego od partii, która w założeniu oparta jest np. o walkę klas i przygodnie bywa polityczną. Byli ludzie, którzy formalnie kwestionowali pojęcia partii w ruchu demokratyczno - narodowym z tego właśnie powodu, że treść tego ruchu jest zbyt ogólna i odpowiada raczej pojęciu: naród.

Dmowski jest z tych, którzy organizują pewien prąd świadomości narodowej, kierunek myślenia politycznego dla całego narodu. Żeby dokonać tego, co taki program sobie zakłada, trzeba zorganizować duchowo cały naród; wobec takiego zadania nie ma się nic do dania specjalnie stronnictwu. Nie jest to bynajmniej konspiracja, która bywa istotnym czynnikiem we właściwej partii; nie jest to magazynowanie sił we własnych kadrach w zawistnych względem innych partii zamiarach; przeciwnie, ruch tego rodzaju istnieć może o tyle tylko, o ile działa wychowawczo na powszechność i staje się czynnikiem twórczym we wszelkich działaniach i ciałach poza organizacją partyjną; ruch ten polega na dawaniu z siebie i rozpraszaniu się w organizmie narodowym.

Dmowski jest silny właśnie nie czym innym, tylko tą koncepcją pracy w narodzie, obranym z rządu państwowego; to daje mu powagę twórcy narodowego. Cały naród uzdolnić do czucia i myślenia politycznego, uczynić z niego osobowość zdolną do przejawiania woli w rzeczach elementarnego bytu, aby naród nie był pastwą podmuchów i podkopów, jak ciało martwe - oto zadanie nowoczesnego polityka polskiego.

Dmowski jest silny tym, że objawił bezprzykładną właśnie w tym względzie wyobraźnię. Ta wyobraźnia, doskonale wypracowana, jest jego talentem i niewolą. Nie może być czym innym, jak tylko organem osobowości narodowej. On ma bezpośrednie całości narodu poczucie; już nie ambicją, ale naturą jego jest służyć bezpośrednio narodowi. Ta natura, przy niezwykłych uzdolnieniach i energii myślenia, uczyniła z Dmowskiego jednostkę kierowniczą i reprezentatywną dla całego narodu.

Że ten rys jest prawdziwy, dowodzą tego dzieje stronnictwa, do którego Dmowski należy. Są to dzieje rozrostu własnej, Dmowskiego, indywidualności. Nigdzie chyba nie było tylu „secesji”, co w tym stronnictwie, a wszystkie pochodziły stąd, że ogół nie mógł sprostać krokom Dmowskiego. Trzymali się najzdolniejsi i najbardziej oddani, nie oglądając się na liczbę koło siebie. Żadnych kompromisów, którymi stoją zwykle stronnictwa, jeno przeświadczenie. W takich warunkach życie wewnętrzne stronnictwa staje się szkołą, postępowaniem z etapu na etap, przy czym wielu odpada.

Przewodził umysł Dmowskiego, obdarzony niezwykłą intuicją; właściwie przewodził interes narodowy, przez niego formułowany, z którego tego typu charakter nie zdolny jest czynić żadnych ustępstw na rzecz błogostanu swego, czy partii.

W takich warunkach nawet błędy się opłacają. Bo któż powie, co więcej waży w postępku: rozum czy charakter? Co rozwiązuje zagadnienia, polegające na uzgodnieniu woli z interesem narodu, tak zwykle u nas trudnym do ujęcia, jak nie intuicja? A ta w polityce jest siłą tylko u ludzi wielkiego charakteru.

Tę zdolność bezpośredniego ujmowania zjawisk, prądów i potrzeb narodowych Dmowski zawdzięcza przede wszystkim wrodzonym uzdolnieniom, w znacznym stopniu wychowaniu w zdrowych warunkach pracy i prawdy, prądowi czasu, który od młodości porwał go w wir pracy społeczno-narodowej, ale także wykształceniu swojemu zawodowemu. Dmowski był przyrodnikiem na ławie uniwersyteckiej. Ogłaszał prace z dziedziny fizjologii (Pamiętnik Fizjograficzny), a prof. Wrześniowski rokował mu karierę naukową.

Te dwa studia: własne humanistyczne i szkolne przyrodnicze skojarzyły się w jego umysłowości bardzo szczęśliwie. Do świata nadorganicznego, który człowiek tworzy w społeczeństwie na zasadach celowości, nie przyniósł metod przyrodoznawczego eksperymentu, nie utknął na materialistycznym pojmowaniu dziejów, jak to się zdarzało pozytywistom, ale zdobył w nauce jedno - dar obliczania rzeczywistości, poczucie faktu.

Może się to wydawać jeszcze komuś paradoksem, ale utrzymuję, że ten zmysł widzenia rzeczy realnych był najsłabszym punktem w umysłowości oświeconego Polaka. Dmowski tym przede wszystkim górował nad współczesnymi. Wszyscy, którzy się z nim ścierali, byli ludźmi doktryn, ustalonych pojęć, literackich formuł - i widzieli w nim świętokradcę, dla którego nie ma nic świętego. Tymczasem miał on zawsze świętość przed oczyma - rzeczywistość, która w życiu coraz się zmienia i ucieka tym, którzy zbytnio zajmą się formułą rzeczy przeżytych. Dmowski był w stałym nieporozumieniu z ludźmi „zacukanymi” w doktrynach i zanoszącymi się od frazesów; a że z takich składały się całe pokolenia, więc miał zwykle przeciwko sobie całą tzw. „inteligencję”, zwłaszcza jej odłamy tzw. ideowe, pozostające pod sztandarami doktryn. Za nim jednak był i będzie - ogółu instynkt narodowy, oraz umysły oświecone nowocześnie.

Najpowolniejsze życie płynie szybciej, niż myśl, delektująca się jego formułą. Nadąży za życiem tylko natura czynna, żądna symbiozy i o tym tylko myśląca, aby rzeczywistość wychodziła zwycięsko. Dmowski miał do czynienia z pokoleniem, które stawiało nad rzeczywistość doktrynę i gotowe było nienawidzić fakty, jeśli nie odpowiadały doktrynie. „Tym gorzej dla rzeczywistości!” - pod tym hasłem formowały się kapliczki, gdzie kapłanami bywali często ludzie, mało z polskością mający wspólnego. Nienawiść, z jaką tam traktowano Dmowskiego, odpowiada jego zasłudze narodowej. Burzył mury kapliczek i płotki, którymi myśl grodziła sobie drogi, aby się było czego trzymać na manowcach, i torował w ten sposób drogę dla pokolenia, które by mogło już bez zgorszenia ludzi oświeconych wyznawać publicznie interesy narodu.

Tym się tłumaczy zjawisko, które współcześni nie zawsze mogą zrozumieć, że Dmowski jest postacią z jednej strony najbardziej popularną w kraju, a z drugiej - najbardziej ściganą. Niemiły jest ludziom „systemików”, jak określał Mickiewicz, i ludziom, którzy świadomie myśl polską hipnotyzują.

Dmowskiego rysem zasadniczym jest energia, z jaką myśl, z życia dobytą, urabia i puszcza w ruch jako prąd kierowniczy. Patrząc na jego pracę, doznajemy wrażenia, że kieruje nim przede wszystkim obawa, aby myśl żywa, którą on widzi w ciągłym ruchu, nie zastygła w ludziach. Jest w nim coś z hutnika, czy kowala, operującego żelazem, póki gorące. Żadnych przerw, żadnych świąt w tej pracowni. Ledwo jedno się skończy i ludziom się zdaje, że mogą spocząć na chłodku, Dmowski przerabia już nową ideę, którą z życia dobył i zniewala do pracy.

- Co macie do zarzucenia Dmowskiemu - pytałem jego antagonistę, niedawno przyjaciela - czy to, czy tamto?

- Bynajmniej, w zasadzie zgadzam się z nim. Ale wytrzymać nie można. Jeszcze z jedną rzeczą ludzie się nie oswoili, przychodzi coś nowego. Ciągłe wstrząśnienia wskutek tego, tarcia, secesja!

Zapewne. Trudno nadążyć. Ale jak też zapóźnieni byliśmy! Spojrzeć należy na tę rzecz z punktu obecnego - lat 1914-1916: jakbyśmy wyglądali w tym kataklizmie, gdybyśmy nie poprzerabiali przynajmniej z grubsza głównych zagadnień swego bytu przed wypadkami, które się zbliżały, a które Dmowski przewidział. Trzeba się było spieszyć. Z tego punktu zrozumiałe się stają: stanowisko Dmowskiego podczas wojny japońskiej i po wojnie w czasie rewolucji, koncepcja jego neosłowiańska, nagłe hasło samodzielności wewnętrznej w myśleniu i gospodarce, abyśmy mogli w krytycznej chwili zająć postawę polityczną według wskazania interesu narodowego, wreszcie przed wojną tak odważnie postawiona, wbrew ogólnemu nałogowi myślenia, koncepcja sojuszu z Rosją.

Każda z tych koncepcji jest prosta, jeśli na nią spojrzeć ex post. Leży przecież realnie w stosunkach życiowych. Tak, ale wydobycie jej zrozumienie, sprawdzenie, decyzja, narzucenie jako zasady kierowniczej - jeśli to wszystko wyobrazić sobie jako zadania, powzięte do wykonania przez jednostkę - na to potrzeba niezwykłego aparatu duchowego.

Istotą procesu, który się dokonywa w takiej kuźnicy jest praca - wielkiego wysiłku praca i bardzo wszechstronna. Najwyższy zaś trud - to wewnętrzne borykanie się myśli z poczuciem ciężkiej odpowiedzialności. Wysiłek umysłowy i moralny.

Nic łatwiejszego, jak rzucić w charakterystyce wyraz: „talent”, „intuicja”, gdy zaś chodzi o wysiłek woli: „ambicja”. Talentem jest wszystkie swoje dary uczynić płodnymi; cała działalność Dmowskiego, można tak ogólnie powiedzieć jest dziełem talentu. Na czym jednak sam talent polega? Na to nikt nie odpowiedział.

Intuicja polityczna biurokratycznego ministerstwa spraw zagranicznych w państwie z uregulowanymi stosunkami jest czym innym, niż intuicja polityka polskiego, który musi naród swój dopiero organizować, jako potencję moralną, coś myślącą, czegoś chcącą, do czegoś dążącą - i wyczuć w niej swój mandat, swoją możność i odpowiedzialność. Polityk, tworząc dzieło narodowe, ze swego dzieła czerpie natchnienie, rozum, siłę. Potrzebna mu głęboka, intuicja wewnętrzna, nie tylko spryt na zewnątrz; potrzebna mu nie tylko jasność myśli i bystrość, ale i wżycie się duchowe w swój naród. Musi w nim grać krew narodu i taka z nim symbioza, że myśl narodu staje się jego myślą, ambicja narodu - jego ambicją.

Taka intuicja staje siłą moralną i wygląda na zewnątrz jako niezmierna ambicja osobista, podczas gdy całą ambicją takiego twórcy jest ponieść wielką odpowiedzialność moralną. Polityk tego typu goreje powodzeniem swego dzieła - i to jest jego ambicja. Bez ambicji takiego polityka nie można sobie wyobrazić; straszny byłby los sprawy, gdyby ta ambicją ją zawodziła. Bez ambicji osobistej może być marzyciel, inicjator publicystyczny; ale ten, co robi, na to robi, by zrobił. I to musi być jego ambicją.

Taką ambicję ma Dmowski. Nie potrzebuję chyba dodawać, że dalekie mu są rachuby osobiste, nawet żądza chwały, czy władzy, bo to wynika z natury stosunku jego do dzieła, który wyżej określiłem. Nie przypominam sobie zresztą w najwulgarniejszych zarzutach, czyniono Dmowskiemu, aby o niskość pobudek go pomawiano.

Owa praca, która jest istotą twórczości Dmowskiego, zasługuje na uwagę. Okres rodzenia się idei w umyśle Dmowskiego bynajmniej nie bywa nagły. Myśl dojrzewa w nim długo, podczas gdy na zewnątrz zajęty jest innymi sprawami. Można wykazać w pismach jego, rozmowach, że lata całe nosił się z myślą i na wszystkie sposoby ją wypróbowywał, zanim się stała przeświadczeniem jego i najbliższego otoczenia.

Jest to ten typ organicznego przeświadczenia się, kiedy myśl w miarę dojrzewania staje się coraz uporczywszą i domaga się wcielenia w czynie. Przetrawia się tę myśl w rozmowach z najbliższymi, biorąc je na próbę ich przeświadczeń; badana jest dalej w dyskusjach szerszych i przez prasę; pisze się na ten temat książki, co pozwala przerobić ją szczegółowo: skoro zaś nadejdzie chwila stosowna, ogół traktuje już myśl jako swoją i w tym powszechnym przeświadczeniu polityk znajduje potwierdzenie prawdy.

Taka metoda formułowania idei i kierowania przez idee jest jedyna w społeczeństwie demokratycznym, tym bardziej w tym położeniu, jak nasze, kiedy idea jest rządem wewnętrznym, a brak jej anarchią.

Polityk polski nowoczesny jest też z tego powodu zawsze publicystą. Z publicystyki rodzi się też Dmowski. Nie jest literatem, bo nie uważa pisania za swój zawód; jest politykiem, który posiłkuje się także pisaniem artykułów i książek. Niemniej w piśmiennictwie polskim zajął stanowisko pierwszorzędne, jako pisarz polityczny.

Z każdego niemal procesu swej myśli, z każdej decyzji Dmowski legitymuje się w druku. Żaden bodaj polityki nie jest tak jasny i jawny, jak on. Pisze nie z potrzeby literackiej, ale jako wychowawca i wódz, który formułuje opinię i jej rząd ustala. Przerobił w książkach swoich i czasopismach wszystkie zagadnienia polityczne, poczynając od metod politycznego myślenia. Po epokowych „Myślach nowoczesnego Polaka” nastąpił cały szereg prac, w rocznikach „Przeglądu Wszechpolskiego” (1895 - 1905), broszurach, i dziełach, z których takie, jak wspomniana wyżej książka „Niemcy, Rosja i kwestia polska” znane są całemu światu politycznemu poza Polską1.

Pisma Dmowskiego - to memoriały nowoczesnej myśli polskiej, zawierające motywy tej postawy, jaką dzisiaj ona zajmuje. Świat polityczny musi, myśląc o Polsce, liczyć się z Dmowskim, jako z naturalnym jej rzecznikiem.

Kładę taki nacisk na psychiczny i moralny stosunek Dmowskiego do narodu, aby uwydatnić twórczą naturę jego talentu politycznego. Nie okoliczności zewnętrzne robią go politykiem; polityka nie jest dla niego szczeblem w karierze życiowej, nie jest to tylko zdolny wykonawca nadarzających się zagadnień i cudzych koncepcji. Jest twórcą politycznym, działającym z potrzeby wewnętrznej i w dziejach polskich ogniwem naszego wieku. Imię jego jest momentem dziejowym.

Wielu mamy polityków współczesnych, ale nikt z nich samych nie zaprzeczy, że gdy inni poszczególne sprawy załatwiali, on dzieje polskiej myśli politycznej tworzył. Gatunkowo różni się ten typ twórczy od wszelkich innych talentów wykonawczych. A różni się tym zewnętrznie, że gdy kto inny potrzebuje dla wywarcia wpływu i wykonania czegoś stanowiska i władzy, udzielonej mu od społeczeństwa czy państwa, Dmowski żadnego stanowiska oficjalnego nigdy nie miał i nie potrzebował. Jego wpływ jest czysto moralny. Tu jego siła.

Tą naturą twórczości tłumaczy się charakter Dmowskiego. Nie jest w polityce orędownikiem u rządów tych czy innych, załatwiającym interesy; on jest ciągle u rządu moralnego swego narodu i dba o to, aby było istotnie do kogo przemawiać, aby był ten naród myślący i do czegoś dążący. Tam każdy Dmowskiego znajdzie. To jego stanowisko.

Realizm polityczny w ten sposób bywa pojmowany, że polityk musi mieć realne oparcie. W schemacie politycznym dwa się narzucają takie oparcia: u góry rząd (swój lub nieswój), u dołu masa. Stąd, jak było w Galicji, polityk albo silny jest stosunkiem z rządem, albo jest demagogiem. Typ Dmowskiego jest tym gatunkowo różny, że opiera się na gruncie historycznym, który nie należy ani do rządów, ani do tłumu. Jest to grunt twórczości narodowej, do której obie strony muszą być naginane - jedyne stanowisko niezależne.

Dmowski ani jednego kroku nie zrobił umyślnie dla swej popularności. Powiedziałbym nawet zawsze postępował tak, jakby miał manię niepopularności. Popularność zdobywał raczej siłą, ex post, bo wiele zrobił, co uznano; ale nigdy nie ułatwił sobie walki giętkością lub lekkością, z jaką polityk praktyczny bierze przeszkody i posiłkuje się falą; zawsze szedł przeciw fali, mając często przeciw sobie nawet bliskich. Rodzaj Dmowskiego jest zaprzeczeniem metod demagogicznych. W tym najlepszy probierz jego charakteru politycznego.

Ów dar wyobraźni, o którym mówiłem na początku, pozwalający politykowi widzieć postać narodu, oraz intuicji w działaniu - to owoc umiejętnej pracy nad sobą, specjalne studium naukowe, godne wyjątkowego doktoratu. Widzenia narodu i jego czucia nie da się osiągnąć za pomocą studiowania jedynie obecności, jego obecnych sił, stosunków i nastrojów. Politykowi wystarczałyby w takim razie statystyka, vox populi, stanowisko rządów. Dmowski to umie znakomicie, ale wie zarazem, że to tylko materiał polityczny.

Duch narodu tkwi w dziedzictwie historycznym i w misji, przekazywanej pokoleniom następnym. Polityk ma przed oczyma pewną drogę idealną narodu i ta jest dla niego obowiązującą: widzi linię historyczną i tę prostuje, poddając krytyce błędy przodków i sięgając jak najdalej w przyszłość.

Dmowski - przyrodnik wypracował w sobie historyka obdarzonego niezwykłą intuicją. Jego szkice historyczne, rozrzucone w publicystyce w sposobie motywowania teraźniejszości, przekreślają wszystko, co fachowi historycy w dziejach porozbiorowych uświęcili przez schlebianie tanim potrzebom tradycji i wskutek braku krytycyzmu politycznego.

Bez tego wyczucia linii dziejowej Dmowski nie mógłby dojść do tych przeświadczeń, którym, jak polityk, dał wyraz praktyczny np. wobec wojny obecnej. Na szereg lat przed wojną ustalił już w sobie pogląd na konieczność dziejową, którą dla umysłów nie wypracowanych była niespodzianką, mianowicie na to, po której stronie Polska stanąć winna w razie wojny. Przytaczam ten moment dla przykładu, jaką rolę gra umysł Dmowskiego w naszym życiu narodowym. Jest to rola człowieka, który umie widzieć, ma odwagę widzieć i poczuwa się do obowiązku wyznać.

Utrzymuję, że tylko jeden Dmowski mógł spełnić tę rolę w danym wypadku z takim sukcesem. Gotowość dziejowa, utajona w stosunkach i instynktach przecież istniała, skoro rzecz była do wykonania, ale uczynić ten punkt aktem świadomości narodowej, sformułować i rzucić nakaz z głębi przeświadczenia i z całym poczuciem odpowiedzialności - mógł tylko umysł tak zorientowany w historycznym życiu narodu i tak odważny, jak jego umysł.

Nie oceniam tego faktu ze stanowiska osiągniętych lub przewidywanych korzyści politycznych, jeno ze stanowiska psychologicznego i moralnego, jako miarę siły jednostki. Sam fakt polityczny zresztą nie miał w sobie nic z gry na hazard; był spełnieniem obowiązku narodu wobec siebie, uznaniem konieczności dziejowej bez względu na rezultat wojny.

Hazard i wieszczenie przyszłości nie mają nic wspólnego z tego typu umysłem, który reprezentuje Dmowski. Niezdolny do powodowania się doktrynami, nie zasłania sobie odległego celu, ideału politycznego, który jest źródłem jego energii, jakimiś z góry powziętymi formami bytu, choćby najpiękniej brzmiała ich nazwa, bo wzrok jego zawsze jest w treści, w rozwoju. I śmielszy i ambitniejszy jest lot myśli twórczej od lotu skrzydlatego słowa, któremu wystarcza własna melodyjność. Ale ten, co tworzy, nie buduje z marzeń i chceń, ale z rzeczywistości. Z natury rzeczy jest posybilistą.

Studium Dmowskiego nie ogranicza się poznaniem narodu. Naród ma swoje środowisko międzynarodowe. Do studium nad tym środowiskiem Dmowski wziął się ze skrupulatnością, jak mało który z dyplomatów. Książka i dziennik nie wystarczały mu. Zdarzało mu się znosić przytyki rodaków za podróże, jakie często robił. Ale te podróże w znacznym stopniu uczyniły z niego to czym jest dla nas dzisiaj w życiu politycznym. Studiował nie tylko kraj własny, nie tylko kolonie polskie w Brazylii, ale życie krajów obcych oczyma polityka polskiego.

Dmowski poznał bezpośrednio oprócz Rosji, Niemiec i Austrii, Anglię, Francję, Hiszpanię, Włochy, Amerykę południową i Japonię. To mu daje możność widzenia stosunków polskich w planie historycznym całego środowiska światowego. Zna nie tylko subiektywną możność narodu polskiego, ale i przedmiotową, utajoną w warunkach środowiska międzynarodowego.

Nie pisze rozprawy doktorskiej na temat doktoratu Dmowskiego. Chcę jedynie po dziennikarsku, gdy mowa o Dmowskim dać pewne pojęcie o tym, jaka to praca umysłowa mogła uzyskać mu ten tytuł i to światowe uznanie.

Taka próba charakterystyki należy się ogółowi polskiemu, jako ułatwienie. Bo jest to rzecz trudna dla człowieka współczesnego zarysować w sobie w oczach postać, która się rozprasza na wypadkach i wyłamana jest na wszystkie strony w krzywych lustrach plotki lub złośliwości polemicznej.

Należy się też taką próba i samemu człowiekowi niepospolitemu. Z ciężkiej drogi, którą kroczy, powinniśmy usunąć przynajmniejn tę zawadę, jaką stanowi nasza nieznajomość własnych ludzi i zbytnia skromność w ocenianiu własnych sił twórczych.

Na porównaniu Dmowski nie traci. Jeżeli, który naród, to właśnie Polska powinna być w stanie wydawania z siebie wielkich talentów politycznych. Który naród miał taką szkołę, jaką my mamy od paru stuleci?

Co do mnie (niech to pójdzie na razie na rachunek mojej osobistej pychy patriotycznej) - współcześnie nie ma w Europie wybitniejszego umysłu politycznego, któryby wyrównał umysłowi Dmowskiego. Słyszałem zresztą takie zdanie od świadomego rzeczy Anglika i zupełnie mię ono nie zdziwiło2.

27. X. 1916.

Przypisy:
  • Ostatni praca Dmowskiego, dokonana już na polu polityki ściśle praktycznej - to obszerny, objętości książki memoriał, złożony w lipcu 1917 r. pt. „Problems of Central and Eastern Europe”. (Przyp. późniejszy)
  • Taką samą niemal dosłownie opinię o Dmowskim wygłosił w r. 1917 prof. Pogodin w dzienniku swoim „Russkaja Żizń” w Charkowie (Przyp. późń.).
Zygmunt Wasilewski (1865 - 1948) – polityk, wydawca, krytyk literacki. Studiował w Warszawie, Piotrogrodzie i Kijowie. Od 1887 r. członek Zet; od 1889 r. czł. Ligi Narodowej. w 1892 bibliotekarz w Muzeum Polskim w Rapperswilu. Redaktor „Głosu” w l. 1895 – 1899. Inicjator starania o zgodę władz rosyjskich na wzniesienie w Warszawie pomnika Adama Mickiewicza. W r. 1901 przeniósł się do Lwowa, aby od 1902 zostać redaktorem naczelnym „Słowa Polskiego”. W 1915 r. przeniósł się do Piotrogrodu, gdzie założył „Sprawę Polską”. W latach 1918 - 1925 reaktor naczelny „Gazety Warszawskiej”; 1925 - 1939 redaktor naczelny „Myśli Narodowej”, najpoważniejszego i najbardziej elitarnego tygodnika politycznego i kulturalnego w Polsce. Senator w l. 1930 - 1935. Przez pierwsze małżeństwo jego szwagrem był Mieczysław Karłowicz, kompozytor, którego Wasilewski pozyskał dla idei narodowej. Przyjaciel m.in. Stefana Żeromskiego, Jana Kasprowicza i innych znanych osobistości ze świata sztuki oraz polityki. W roku 1935 jednomyślną uchwałą Akademii Umiejętności otrzymał nagrodę z funduszu Probusa Barczewskiego za książkę o Cyprianie Norwidzie. Autor licznych prac z zakresu literatury (m.in. Mickiewicz i Słowacki; Jan Kasprowicz; Norwid ) zagadnień filozoficznych (m.in. Na wschodnim posterunku; O życiu i katastrofach cywilizacji narodowej), historii (m.in. Proces Lednickiego) i ideologii narodowej (m.in. Demokracja narodowa).

Powrót do spisu dokumentów

© 2006; Wszelkie prawa zastrzeżone. | Kreacja: juda.webdesign