Roman Dmowski


Szukaj na stronie »
  Strona Główna »  Czy Dmowski z Piłsudskim spotkali się w '4' oczy w niepodległej Polsce?
Czy Dmowski z Piłsudskim spotkali się w '4' oczy w niepodległej Polsce?

Tak. Drugie i ostatnie zarazem spotkanie w „cztery oczy” pomiędzy Dmowskim a Piłsudskim odbyło się szesnaście lat po ich rozmowie w Tokio – 21 maja 1920 roku w Belwederze, wówczas siedzibie Naczelnika Państwa. 15 maja 1920 roku Dmowski powrócił z Paryża do Warszawy. Trzy dni później z wyprawy kijowskiej wrócił Piłsudski. Nie ma i nie było bezpośredniej relacji ze spotkania. Jego przebieg można „odtworzyć” wyłącznie na podstawie relacji przyjaciół Dmowskiego.

Do spotkania doszło wczesnym popołudniem. Odbyło się ono z inicjatywy Dmowskiego, za pośrednictwem jego przyjaciela Mieczysława Niklewicza, który dwukrotnie telefonował w tej sprawie do kancelarii Naczelnika Państwa. Nie obyło się bez przeszkód ze strony Belwederu, w wyniku czego Dmowski został przyjęty dopiero po trzech dniach. Według Stanisława Grabskiego, „Piłsudski nasamprzód przetrzymał Dmowskiego w poczekalni, jak gdyby zwykłego petenta, przez z górą kwadrans czasu, a w mowie przybrał tak dyktatorski ton, że zakończyła się ona bardzo szybko”. Według wspomnień przyjaciół, rozmowa zrobiła na Dmowskim bardzo przykre wrażenie. Został potraktowany ozięble, a Piłsudski wręcz ostentacyjnie unikał tematów politycznych, tak jak gdyby rozmawiał ze zwykłym obywatelem. Mówiąc o wywalczeniu Poznańskiego i Śląska [przez Dmowskiego w Wersalu] Piłsudski określił to jako „cadeau” (prezent) ze strony aliantów, potem mówił już głównie o sobie. Według wypowiedzi Dmowskiego, Piłsudski zarzucił mu, że reprezentując Polskę na paryskiej konferencji pokojowej nie zabiegał o niepodległość Ukrainy. Dmowski natomiast miał w tej kwestii zupełnie odwrotne przekonania. W tym właśnie zagadnieniu leżała istota sporu ich programów terytorialnych – inkorporacyjnego i federacyjnego. Po zapytaniu Dmowskiego, „na jakiej podstawie bylibyśmy [w Paryżu] żądali dla siebie przyłączenia kresów wschodnich wraz z całą Galicją Wschodnią, gdybyśmy jednocześnie popierali pretensje Ukraińców do tych ziem i do wielkiej samoistnej Ukrainy” - rozmowa urwała się.

Jak zauważył Andrzej Micewski: „Pytaniu [Dmowskiego] nie można odmówić słuszności logicznej. Ale Piłsudski nie był specjalistą od formuł logicznych. Z pewnością nie miał takiej formuły w kwestii ukraińskiej, a tylko zamierzał w dalszym rozwoju sytuacji wygrywać ją dla swoich celów. Gra ta, jak wiadomo, nie udała się., bo naród ukraiński we wpływach polskich na wschodzie widział nie podniesienie, lecz zagrożenie swojej sprawy. Piłsudski zaś widział w Dmowskim jednego z głównych ludzi, którzy mu jego grę psuli”. Na zakończenie audiencji Dmowski złożył deklarację, w której oddawał swoją osobę do dyspozycji odrodzonej Polski, ale Piłsudski pominął to milczeniem.

W dniu pobytu Dmowskiego w Belwederze – odbył się wielki raut na cześć „Pana Romana” w salonach Resursy Obywatelskiej. Nastrój był niezwykle serdeczny, otoczono powracającego atmosferą wielkiego uznania, „jednak pan Roman, pozostając pod wrażeniem porannej wizyty w Belwederze, nie miał swego zwykłego humoru. To nie osobiste względy sprawiły, że chmura osiadła na jego czole, tylko głęboka troska o los państwa, rządzonego przez Piłsudskiego i jego kamarylę. Niedługo trzeba było czekać, by się przekonać, jak ta troska była uzasadniona”, wspominała Marja Niklewiczowa.

Było to ich ostatnie spotkanie osobiste. Piłsudski nie mógł oczywiście nie przyjąć Dmowskiego, ale w żadnym wypadku nie chciał go uznać za partnera politycznego. Trudno zresztą było spodziewać się czegoś innego. Porozumienie między KNP a naczelnikiem państwa z 1918 roku nie przekreśliło przecież politycznych różnic przeszłości, ani tym bardziej aktualnych problemów dotyczących zagadnień współczesnych. Piłsudski miał od dawna ustalony program polskiej polityki wschodniej i koncentrował się głównie na jej wykonaniu.

Powrót do spisu tematów

© 2006; Wszelkie prawa zastrzeżone. | Kreacja: juda.webdesign